sobota, 17.grudnia.2011, 23:39
Drogi Tato,
dzisiaj zrozumiałam pewne rzeczy. Nie da się ukryć,że ostatnio dochodziłam do siebie po tych wszystkich wstrząsach, niepowodzeniach, dodatkowo 2 zdane kolokwia w zeszły weekend miały znaczny wpływ na mój znakomity humor. Dziś wszystko jebło. Jak już ostatnio pisałam, zakochałam się... do przewidzenia było biorąc pod uwagę moje wcześniejsze miłości, że ta też nie będzie szczęśliwa, no i nie jest. Fakt faktem podobam mu się, ale on ma już dziewczynę i nic nie wskazuje na to, żeby miał ją zostawiać. Mniejsza o to. Jak go widzę, humor mi się poprawia. Jak go widzę z nią, łapię doła. Dziś też widziałam ich razem, okropnie się poczułam, jak nikomu do niczego nie potrzebna data na marginesie w zeszycie ucznia. Poczułam się gorzej, niż jak wcześniej razem ich widywałam. Miałam ochotę umrzeć. Płakałam... i wtedy zadałam sobie pytanie dlaczego? Dlaczego ja płaczę? Za kim? Przecież ja prawie go nie znam, to nie ich wina, że są razem, nikt mi niczego nie obiecywał. Nie znam go, a mimo to go potrzebuję, mimo to znalazłam w nim coś, czego tak bardzo potrzebuję. Nigdy nie zakochałam się szczęśliwie, nie wiem co to prawdziwy związek... boję się, nie umiem, nie potrafię, nie potrafię z każdym. Wiesz o czym mówię? Wiesz, że to Ty jesteś wszystkiemu winny? Najpierw nie chciałeś być moim ojcem... i właściwie nie byłeś przez 18 lat. Później, jak już zacząłeś być moim ojcem...zaufałam Tobie, uwierzyłam, że teraz będę miała rodzinę, Tatę... a Ty ... Jak mogłeś? Dlaczego mi to zrobiłeś? Ciągle mam to w pamięci, nie potrafię zapomnieć. Skrzywdzieś mnie. Chciałam uciec od Ciebie, nie miałam gdzie. Nikt mi nie pomógł, nikt nic nie widział, nikt nie chciał widzieć. Przyrzekłam sobie, że nigdy nikomu o tym nie powiem, nikt się nie dowie. Ale wie Marek, żałuję tego. Żałuję, że mu powiedziałam, boję się, że On to komuś powie. Chcę o tym zapomnieć, ale nie potrafię. Zrujnowałeś mi całe życie, zamiast naprawić to co zniszczyłeś, to wziąłeś się za całkowite zniszczenie mnie. Nie potrafię normalnie żyć. Zadowolony jesteś? Dziwi Cię to? Ty mnie nawet nie prosisz o wybaczenie, więc jak mam Ci to wybaczyć? Tato, nawet nie wiesz, jak wielką krzywdę mi wyrządziłeś. Wiele osób dziwi się, że potrafię jeszcze nazwać Cię Ojcem, choć i tak nie znają najgorszej prawdy. Jestem ciekawa, czy ty naprawdę nie masz serca, czy...... no właściwie nie wiem co. Nie mam innego wytłumaczenia takiego zachowania. Przepraszam, ale masz mnie na sumieniu. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (2), Dodaj
piątek, 7.października.2011, 22:19
Wszystko strasznie szybko się zmienia,to dobrze,bo w moim życiu jest teraz nienajlepszy czas.
Nie zmienia się tylko to,że ciągle mi Ciebie tato brakuje,jak brakowało przez całe życie,a w trudnych chwilach odczuwam to podwójnie. Umówiłam się z Olą,chcę się z nią pogodzić,to wszystko było moim wielkim błędem,do którego niestety wbrew mojej naturze muszę się teraz przyznać. Marka powoli zaczynam nienawidzieć,miałeś co do niego rację,jest gówno wart,chciałeś mnie przed nim chronić,ale jak widać sama się musiałam sparzyć. Mam go dość,jest fałszywy i to największy egoista jakiego znam. Życzę mu tego,na co zasłużył,już go nie będę bronić. Dostałam pracę...jedną,teraz drugą i ciągle szukam pracy na następny rok. Kupiłam auto,właściwie drugie w moim życiu,czerwoną Cordobę,trochę mnie mimo wszystko szarpło po kieszeni,na dodatek rozpoczęłam studia. No i zakochałam się po raz kolejny,co pewnie by Cię nie ucieszyło,bo mama też nie jest zbyt zadowolona. Zresztą to narazie tylko zauroczenie,on ma na imię Przemek,mieszka właściwie obok mnie i już za pierwszym naszym spotkaniem czuć było chemię w powietrzu. Mam nadzieję,że nam się uda,potrzebuję tego teraz. Poza tym to po kościach czuję,że idzie zima... wyjątkowo się tego roku cieszę,bo lato było koszmarem. Wiosna była cudowna,ale chcę o niej zapomnieć,zarówno Marek jak i cała reszta towarzystwa okazała się fałszywa,a tacy z nich wielce przyjaciele byli. Teraz to chyba już nie chcę ich znać. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
piątek, 26.sierpnia.2011, 18:01
Tato...weź mnie stąd!
Słyszysz? Myślisz wogóle czasem o mnie? Pamiętasz mnie? Zabierz mnie stąd,bo ja mam już wszystkiego dość,nie wyrabiam,to się nie kończy. Nie dam rady,źle mi jest. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
środa, 3.sierpnia.2011, 16:15
Tatusiu,błagam Cię zabierz mnie stąd! Błagam weź mnie stąd!
Zostałam sama,całkowicie sama,nie mam nawet komu się wygadać,wypłakać,wyżalić. Postawiłam wszystko na jedną kartę i przegrałam,największa klęska w moim życiu. Tato błagam Cię zabierz mnie do siebie,bo ja nie chcę już żyć,mam ochotę się pociąż,zajeść tabletek,skoczyć z dachu...błagam zrób coś!! Słyszysz mnie??;( Jeszcze nigdy tak fatalnie się nie czułam,brałam pod uwagę,że to wszystko może się nieudać,ale nie sądziłam że na każdej linii i że aż tak mocno będę cierpieć... Wiesz co ja czuję,wiem,że wiesz. Brakuje mi rozmowy z tobą. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
środa, 6.lipca.2011, 23:10
Dziś doszłam do smutnego wniosku,że niestety charakter mam cały po Tobie.
Tragedia...jeszcze chwilę i sama ze sobą nie będę dała rady wytrzymać. Marek uciekł. Znowu. Nie ma go przy mnie,a ja płaczę. Smutno mi. Poza tym chcę naprawić moje błędy z wcześniejszej młodości,chodzi mi o błędy karierowo zaowdowe. Tak wiele schrzaniłam. Nie chcę być sama,a tak naprawdę ciągle jestem. Chciałabym,żebyś się mylił co do Marka,ale chyba znowu masz rację. Chyba w tej kwestii się już całkowicie zagubiłam i teraz przepłakuję całe dnie,wystarczy bele co i wybucham płaczem. A jeszcze niedawno byłam taka szczęśliwa. I najgorsza jest ta nadzieja. Tak,jak nadzieja,że ty się kiedyś odezwiesz jeszcze,tak nadzieja,że on napisze. Boję się,że obydwie złudne. Może szczęście nie jest dla mnie? Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
poniedziałek, 4.lipca.2011, 00:19
Właśnie pisałam notkę i właśnie ją chuj strzelił -_-
Przepraszam Tato za słownictwo,wiem,że nie lubisz,jak przeklinam,ale innych słów o tej porze mi już brak. A szkoda bo taka fajna notka była,wyjątkowo pozytywna w tych smutnych czasach. O tym,jak wspominałam twoje słowa,jak się do nich stosowałam i jak dobrze na tym wyszłam,jeszcze to że muszę się ogarnąć,znaleźć pożądną pracę i mężą :D Ale nie chce mi się już drugi raz tego samego pisać,w każdym razie chyba wychodzę z doła. A tak poza tym to po 2 latach szukania znalazłam tą piosenkę,która leciałą jak mnie odwoziłeś na lotnisko w moje 19-ste urodziny :D Chodziło mi o Rainbow - Catch the rainbow i dziś dopiero się dowiedziałam,że o to mi chodziło,a od dwóch lat chodziła za mną ta piosenka. Smutna,ale piękna. Kojarzy mi się właśnie z tą drogą do Dortmundu na lotnisko,pamiętam nasze tragcznie smutne miny i to że przez pół drogi wyjątkowo nic nie mówiliśmy. A później na lotnisku siedzieliśmy i opowiadaliśmy pierdoły i śmialiśmy się w niebogłosy,a później w samolocie się popłakałam,to też wiesz. I wróciłam do domu smutna i na wszystkich się wyrzywałam. Ahhh ja to mam wspomnienia :D A później był koniec roku,matura i znów spotkaliśmy się w Dortmundzie na lotnisku. I te nasze tragiczne wakacje w Polsce,szkoda słów one pojebały mi w życiu że do dziś czuję skutki,ale mimo wszystko mam miłe wspomnienia o dziwo. Notka miała być o poważnych sprawach a wyszło jak zwykle :) Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
niedziela, 26.czerwca.2011, 12:15
Nawet gdy wydaje mi się,że Ciebie niepotrzebuję,to wcale tak nie jest.
Choć nie widzieliśmy się już dwa lata to nadal brakuje mi twojego dobrego słowa. Słowa,które racjonalnie podchodzi do moich pieprzonych problemów. Nawet przez internet,wszystko jedno...chciałaby Ci się wyżalić,wypłakać. Mój gniew się wypala. To dobrze. Zostaje wielki smutek. Chciałabym usiąść z Tobą przy kawie,zapalić papierosa i opowiedzieć Ci o ostatnich dwóch latach mojego życia i o tym co dzieje się teraz. Chciałabym wreszcie móc się komuś wypłakać,chciałabym żeby ktoś w końcu się dowiedział co dzieje się w środku mnie. Chciałabym,żebyś znów zrobił mi wodę z mózgu,widocznie tego potrzebuję. Tak,mam Marka. Z którym mam teraz mnustwo problemów. Jego problemów,które są moimi. Nie wiem co się z nim teraz dzieje i płakać mi się chce,martwię się o niego,nikogo teraz przy mnie nie ma,jestem sama ze sobą i nie wiem co się z nim dzieje. Może o coś jest w tym,że taką drogę wybrałam i to na moje własne życzenie. Ale Tato,przecież chyba sam wiesz,że miłość jest najsilniejsza? Szczególnie w moim wieku,w twoim myśli się już chyba mózgiem... Tak szczerze to mam ochotę się pociąć,położyć w grobie i już nic nie czuć,nie być. Ale z drugiej strony mam dla kogo żyć i chcę żeby Marek zrozumiał że żyję też dla niego. Ostatnio spędzaliśmy ze sobą chyba najwięcej czasu,udowne to było. Nie chcę tego tracić,chcę mu pomóc,porwać go gdzieć...cokolwiek,chcę żeby był ciągle przy mnie... Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
niedziela, 19.czerwca.2011, 22:48
Tato...mogę ci się wyżalić?
Błagam. Nie mam komu. Płakać mi się chce...po tym wszystkim co przeżyliśmy z Markiem...;( Boże Tato dlaczego? Wiem,miałeś rację. Jestem straszliwą idiotką. Frajerką,dałam się oszukać. A on bez słowa,bez wytłumaczenia. Było tak dobrze i nagle koniec,przestał odpisywać,zaczął mnie unikać...nie chce ze mną rozmawiać. Dlaczego?! Co ja takiego zrobiłam? Chciałam być szczęśliwa i byłam z nim bardzo szczęśliwa...i w jeden dzień czar prysł. Dziś już wszystko stało się dla mnie jasne. A właściwie to nic nie jest dla mnie jasne...po tym wszystkim co dla niego zrobiłam. Mam ochotę umrzeć,zabić się. Tato,ja nie chcę żyć! Wszystko mi się jebie,to było moje jedyne szczęście.... ....eee kurwa;| napisał. Boję się zobaczyć co napisał...nie zobaczę. Zobaczę za chwile......nie odpiszę?! Kurwa co ja mam robić? Kończe. Kocham Cię tato. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
środa, 8.czerwca.2011, 13:22
Wiem,że on mnie kocha.
Jakby mnie nie kochał to poszedłby pizdu jak najdalej ode mnie i wcale by mnie to nie dziwiło:/ Jestem taka beznadziejna. Kocham go,a zachowuję się jak idiotka,dogryzam mu,o wszystko mam pretensje,wkurwiam się bez powodu,na każdym kroku się obrażam i nawet nie potrafię mu powiedzieć tego,że go kocham,czasami nawet nie wiem co mam robić,jak on mnie potrzebuje. Jak go stracę to chyba jedynie przez własną głupotę,tą samą głupotę,która nas do siebie przyciągła. I przez Ciebie tato. Nie było cię,nie miałam wzorca,nie wiem jak powinno wyglądać życie w związku,jak wyrażać uczucia,jak ze sobą rozmawiać...nie wiem,nie umię nie potrafię!!! Gdzie ja się tego miałam nauczyć?! A może to moja wina? każdy to potrafi tylko nie ja... Pewnie zadowolony? Przecież od początku byłeś przeciwny temu związkowi i teraz się cieszysz że nie potrafię się odnalleźć... Ale przyro mi,tylko z Markiem jestem szczęśliwa. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
środa, 18.maja.2011, 14:20
Tatusiu powiedz mi dlaczego?
Dlaczego nie mogę być szczęśliwa? Dlaczego moje szczęście trwa pare miesięcy,a później wielka tragedia? Jedna za drugą... Zrób coś błagam Cię... Bóg mi nie chce nawet pomóc...może zbyt wiele razy się na mnie zawiódł? Powiedz mi jak ja mam żyć? Co ja mam teraz zrobić? Nie mam się nawet komu wypłakać. A płaczę już 3 dnień bez przerwy. Chcę się ogarnąć,próbuję...nie potrafię. Może popełniłam gdzieś jakiś okropny,fatalny i niewybaczalny błąd? Nie chce mi się już żyć. Miałam wszystko,a teraz jestem na dnie. Znowu. Czuję się taka samotna,a jeszcze przed chwilą byłam taka szczęśliwa. Może mogłam coś zrobić,chciałabym cofnąć czas. Może da się jeszcze coś zrobić? Wiem,nikt mi już nie pomoże. Sama sobie też nie potrafię pomóc. Dlaczego ja nie mogę kochać? Wiesz,chciałabym żebyś teraz tu był,żebyś ze mną porozmawiam i chociaż w ten sposób mi pomógł. Nie proszę Cię nawet o zrozumienie,tylko o kilka twoich słów,które nosiłabym w sercu,tak jak noszę to co mi kiedyś mówiłeś. Tak,miałeś rację. Ja może wtedy jeszcze nie wiele rozumiałam albo byłam zbyt szczęśliwa,żeby się nimi przejmować. Myślisz,że Bóg jest ciągle ze mną? A wogóle to mam nadzieję,że już wracasz do zdrowia. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
wtorek, 10.maja.2011, 00:22
Wiesz,Tato jakie jest moje marzenie?
Nie wiesz...skąd masz wiedzieć jak ty nawet nie pamiętasz jak mam na drugie imię. Możesz myśleć,wymyślać sobie,wkręcać że masz rację,ale i tak nie wiesz. Pamiętam jak chciałeś mi sprzedawać swoje marzenia. Ale marzeń się nie sprzedaje,każdy ma własne. Ja mam tylko jedno wielkie marzenie,przy którym cała reszta się nie liczy,nie mają i żadnego znaczenia. I tak tego nie zrozumiesz. Ty wolisz mieć,niż być i na dodatek mieć tylko dla siebie. Nie,nie płaczę już za Tobą i mieć ojca nie leży już w strefie moich marzeń,po co mi taki ojciec,mam lepszego...nie swojego ale lepszego. Ale nie myśl sobie że jestem taka jak Ty,nie jestem. Kocham Cię,ale nie potrzebuję. Zajmij się Motylkami,one są małe,kochają Cię jak ja i na dodatek potrzebują. Jeśli przyjechałbyś do nas teraz po tych prawie dwóch latach,to pomyślałbyś że tu się nic nie zmieniło u nikogo,ale to nie prawda. Poprostu wszystko wróciło do tego samego punktu i dobrze nam z tym. Jeśli chciałbyś zapytać o Marka...to tak,a nawet jeszcze bardziej tak,niż myślisz. I wali mnie wogóle co myślisz,spójrz na siebie. Zresztą wiesz. A co u mnie? Wróciłam z zabiegu od dentysty,mam szwy w buzi i nie mam już drugiej ósemki,czeka mnie jeszcze usuwanie dwóch dolnych,które mi wydłubią...bedę błagać o narkoze. Do Holandii już nie wracam,narazie chcę zostać w Polsce,a nawet jeśli w dalszej przyszłości wyjadę to jedynie już na stałe. Ola wyjechała,nie rozmawiamy ze sobą. Szukam pracy,przynajmniej tymczasowej,w lipcu mam egzaminy do policji,mam nadzieję,że nic mi teraz nie przeszkodzi. I wiesz Tato ostatni tydzień,a nawet dłużej niż tydzień był dla mnie wspaniały,jestem szczęśliwa...w końcu i tak bardzo boję się że stracę to szczęście. Miałeś rację,Bóg jest,patrzy na nas z góry i jeśli prosi się Go o coś dobrego to się to dostanie. Boga nie ma w kościele,czy radiu Maryja,ani w przydrożnym krzyżu,ani w obrazku na ścianie,on jest w nas...jestem bardziej z nim siedząc gdzieś na łące,patrząc w niebo i mówiąc mu o swoim życiu,przepraszając za te głupoty które wyprawiam,dziękując mu za wszystko i prosząc o to co dla mnie najważniejsze,niż chodząc co niedzielę do kościoła i klepiąc na pamięć te same modlitwy,zasypiając przy słowach,jak ksiądz opisuje życie człowieka o którym sam nie ma bladego pojęcia. Nie potrzebuję szkaplerza na szyji,żeby Bóg był wszędzie ze mną,bo i tak jest,nie potrzebuję obrazków w aucie,żeby Bóg ze mną jechał,bo jedzie i tak i mnie chroni. Chcę być dalej szczęśliwa,jak jestem teraz,a do tego szczęścia potrzebny mi jes Bóg i kilka osób,które przy mnie są teraz,mimo że nie zawsze ciałem to duchem. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
niedziela, 3.kwietnia.2011, 14:38
Wiesz tato... tak sobie myślę,że ty wcale nie jesteś głupim człowiekiem,ale mądrym i inteligentnym...w teorii,bo nie potrafisz zastosować praktycznie swojej mądrości.
Za niecałe 2 tygodnie moje urodziny o których zapewne nie pamiętasz,a na życzenia nawet nie liczę. Z resztą nie ważne. Nie masz pojęcia jak wielką krzywdę mi wyrządziłeś,ja też nie miałam,ale teraz coraz częściej to widzę,czuję,to siedzi głęboko we mnie i wydaje mi się że ja już nigdy nie będę normalna, Nie jestem szczęśliwa. Ludzie myślą,że mam wszystko i mi zazdroszczą. A tak naprawdę nie mam podstawowych rzeczy potrzebnych do szczęścia,takich jak ojciec. Tato, powiedz mi czy ty wiesz że zjebałeś mi całe życie????? Jak już miałam być szczęśliwa,to wszystko nagle po kolei chuj strzelił przez ciebie... Mama choć bardzo się starała to jednak nie była w stanie tobić na dwa etaty jako matka i ojciec. Czasami mam ochote umrzeć,zginąć wszystko przez ciebie. Kocham cię bo jesteś moim ojcem,ale nie nawidzę cię za to że zrujnowałeś mi życie.... Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
piątek, 11.marca.2011, 23:01
Widziałam go wczoraj.
Przyszdł do mnie. To chłopiec...bardzo podobny do mnie. Był jeszcze mały. Nie wiem ile ma czasu,może parę lat jeszcze? Przyszedł tak jak Nicole i Nathalie kiedyś do Ciebie Tato. Wiem,że to on,a jego imię znam już od dawna. Wiem,że on gdzieś tam już jest i czeka. Sam będzie wiedział kiedy ten czas nadejdzie,już wie... lepiej ode mnie. Boję się i cieszę. Nie mogę tego zapomnieć,zapomnieć jego widoku...jak na mnie patrzył,to było niesamowite. Uśmiechał się do mnie,tak szczerze,z miłością...to była tylko chwila. Pewnie wiesz o czym mówię. Nigdy nie myślałam,że mnie to spotka. I jeszcze dwa lata wstecz ten realistyczny sen,kiedy Marek stał nad kołyską naszego dziecka...najbardziej realistyczny sen jaki miałam. Bałam się tego snu. Dziś wiem,że będzie dobrze,ty też musisz Tato w to uwierzyć. Chciałabym się z Tobą spotkać jeszcze kiedyś,chciałabym,żebyś mi wszystko wybaczył i żebym ja mogła wybaczyć Tobie. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
sobota, 12.lutego.2011, 00:43
"Poznałam ją gdy miała ledwo co skończone 18 lat,czego bym w życiu nie powiedziała po rozmowie z nią. Emocjonalnie,psychicznie była wyjątkowo dojrzała,w życiu nie miałam okazji konwersować z tak inteligentną dziewczyną w jej wieku,ani nawet starszą. To nie była wiedza,której można się nauczyć w szkole,ani na żadnym kursie. Nie wiem po kim ona to miała,ale raczej nie po rodzicach. Do dziś boję się,żeby nie zmarnowała tego daru. Może to dar,a może dziewczyna mimo swojego młodego wieku tak wiele już przeżyła? To co wtedy robiła i mówiła było dla mnie poematem. Cały dzień myślałam nad jej słowami,były takie trudne,a jednak takie proste i logiczne. Mam przecież synów w jej wieku i choć obydwoje są inteligentni to nie potrafiliby rozmawiać na takim poziomie ze mną,ani z nikim innym. Nie chciałam,żeby ktokolwiek ją zniszczył tym bardziej ktoś bliski,a już zupełnie nie podejrzewałam o to jej własnego ojca,który przecież był taki szczęśliwy,że ją odzyskał. Ale co ja mogłam powiedzieć? Przecież nie znałam ich osobiście,nawet nie widziałam ich na oczy tak naprawdę. Podziwiałam wtedy to jak zareagowała na ojca,sprytnie i inteligentnie,udając jednocześnie,że wcale taka nie jest. Oni jej naprawdę nie doceniali albo mieli ją za taką samą idiotkę,jak oni sami. Boli mnie to,co przeżyła później,była dobra,potrafiła przebaczyć i na złe jej to wyszło. Pewnie znów się czegoś przez to nauczyła i jest jeszcze mądrzejsza,niż wtedy,gdy miałam okazję słyszeć jej słowa. Z jednej strony wiem,że ona na pewno musiała sobie poradzić,a z drugiej strony obawiam się,czy nie była zbyt wrażliwa? I zastanawiam się czy drugi raz potrafiłaby wybaczyć. Ile ja bym dała,żeby móc usłyszeć,przeczytać,poczuć to co mówi o tych tragicznych dla niej wydarzeniach. I jeszcze ten chłopak,mam wrażenie że on był tam po to żeby ją ochronić,albo żeby zamortyzować to uderzające w nią zło. Minęły już dwa lata,a ja ostatnio znów zaczęłam o niej myśleć. Gdybym tylko mogła porozmawiać z nią na żywo. Ciekawe czy o mnie pamięta? Myślę,że nie...ale wiem że na pewno pamięta,jej mózg tyle razy mnie zaskoczył,nawet do mnie śmiało mogłaby mówić "ty idiotko". Nie wiem co mam jeszcze napisać? że świat jest brutalny? że życie jest trudne a ludzie to oszuści i idioci? Nie wiem,czy tak inteligentne osoby jak ona płaczą,jeśli tak to pewnie nie obyło się bez łez. Ona ma już dawno skończone 20 lat i wiem,że w jej życiu znów wszystko się pozmieniało. Szczęście,miłość i spokój to to,czego mogę jej dzisiaj życzyć i tego właśnie jej życzę."
Nie lubię czytać o sobie. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
poniedziałek, 31.stycznia.2011, 18:06
Jestem zła.
Na wszystkich prawie. Na moją przyjaciółkę która wygaduje na prawo i lewo to o co prosiłam,żeby zatrzymała dla siebie. Na moją koleżanke...jedną i drugą,które właśnie mnie wyjebały. I na pare innych osób...w sumie bez powodu. A Marek... na niego nie jestem zła. Wręcz przeciwnie. To co od niego wczoraj usłyszałam było bardzo miłe. Myślałam,że między nami już nie może być dobrze...a jednak chyba się myliłam. Mam nadzieję. No ale dzisiejszy dzień mam zwalony,zepsuty,spierdolony i chce mi się płakać. I pewne z domu nie wyjde. Super... :/ Może jutro? Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
2010 brak kategorii (25)
Szablon wykonany przez: Pozia. Dla: Twój blog. |